Czy sztuka to dobra inwestycja? Żeby odpowiedzieć na to pytanie w przypadku Czech, skonstruowaliśmy pierwszy w historii indeks cen czeskiego rynku sztuki, obejmujący lata 1998 do 2023. Przeanalizowaliśmy ponad 215 tysięcy rekordów aukcyjnych dotyczących ponad 13,5 tysiąca artystów.
Okazuje się, że czeski rynek sztuki przeszedł burzliwą drogę. Na początku XXI wieku ceny spadły dramatycznie, tracąc ponad połowę wartości do 2004 roku. Potem nastąpiło mocne odbicie, napędzane przez zamożnych kolekcjonerów, którzy zaczęli traktować rodzimą sztukę jako przedmiot prestiżu i dumy narodowej. Globalny kryzys finansowy 2008 roku zaskakująco nie zniszczył rynku, bo wielu kolekcjonerów widziało w sztuce bezpieczną przystań dla swoich pieniędzy. Lata 2013 do 2019 przyniosły stabilizację i profesjonalizację, z coraz bardziej dojrzałymi domami aukcyjnymi i rosnącą bazą kupujących.
Pandemia COVID-19 wywróciła wszystko do góry nogami, ale nie tak, jak można by się spodziewać. Po początkowym szoku rynek eksplodował, bo aukcje przeniosły się do internetu, przyciągając młodszych kupców i Czechów mieszkających za granicą. Ceny osiągnęły najwyższy poziom w całym badanym okresie. Potem przyszło otrzeźwienie, bo inflacja i wojna w Ukrainie ostudziły entuzjazm kolekcjonerów.
Co z tego wynika? Sztuka czeska przyniosła w badanym okresie skromne, ale dodatnie zyski. Jednocześnie okazała się znacznie bardziej ryzykowna i nieprzewidywalna niż tradycyjne instrumenty finansowe. Czeskim rynkiem sztuki rządzą nie tylko prawa ekonomii, ale też emocje, moda i poczucie tożsamości narodowej. Kolekcjonerzy płacą za czeską sztukę znacznie więcej niż kupcy z innych krajów, co pokazuje, jak bardzo kultura i patriotyzm wpływają na ceny.
Nasz indeks to pierwsze tego typu narzędzie dla czeskiego rynku i stanowi punkt wyjścia do dalszych badań nad rynkami sztuki w krajach postsocjalistycznych.